Papierowa wiklina

Loading...

czwartek, 4 kwietnia 2013

Dobro ze złem

Dźwigały swe nieziemskie toboły anioły,
Jeden pięknie ubrany a drugi całkiem goły.
Targali je na grzbietach pomiędzy skrzydłami
Aniołów dużo w mieście, pchali się łokciami.
Po cóż wam te toboły- pytali przechodnie
Ona w zielonej sukience, on miał w kratkę spodnie.
Bo przecież Wy z natury to boskie stworzenia,
Niepotrzebne wam toboły do targania mienia?
Nie mienie a uczynki ludzkie tam dźwigamy
W jednym dobre impulsy, drugi zaś krzywd wór mamy.
Dzielimy się uczynkami z Bożą równowagą
Oceniając ich wartość z należną uwagą.
Sprzedaję dobre uczynki jak pęczki pietruszki,
Są tu dla dziewczynki, mam też dla staruszki.
Mam gesty zwykłe, małe, mam szyte na miarę,
Codziennych moc grzeczności, testamentów parę,
Biorą ludzie tłumnie, opędzić nie mogę,
Każdy chce je kupić, do domu, na drogę
Co tydzień nowy zestaw, z hurtu mam, od Piotra.
Biorą ludzie dla siebie, dla ciotki, kumotra…
A tobie coś interes nielekko znać idzie?
Bo widać, że nieomal przymierasz ty w biedzie?
Świętą prawdę mówicie - wzdycha drugi anioł -
Złą fuchę mi wyznaczył mój zwierzchni Archanioł!
Rzeknę wam zwyczajnie, tajemnicy nie ma
Bo niechciane smutki to wrażliwy temat
Mijają mnie ludzie jak jaką zarazę
Nawet stać ich niekiedy na słowną obrazę.
Prawda bowiem taka, niech się nikt nie krzywi
Ani niech nie myśli, ze myśmy złośliwi
Trudno dobre gesty ludziom znaleźć w sobie
Krzywdy zaś łatwo klecą domowym sposobem
Mają ludzie wprawę, wielkie doświadczenie
Schowane w portfelach, upchane w kieszeniach
Złości i wredności są zawsze pod ręką
Na każdą okazję …Ot, i przędę cienko.
I poszły tworząc parę w myśl boskiego planu
Włócząc się od Kamczatki aż do Jukatanu
Dobro ze złem targając w workach ramię w ramię
Wreszcie rzekł jeden drugiemu: „Ty, chodź się zamień”
Pozdrawiam cieplutko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz